Bardzo interesujący artykuł, napisany kilka lat temu przez dziennikarza śledczego United Press International Dana Olmsteda (http://www.whale.to/vaccine/olmsted.html), nosi tytuł: „Gdzie są autystyczni amisze?”.
Po opublikowaniu artykułu, kiedy większa liczba reporterów zaczęła zajmować się związkami naukowymi pomiędzy szczepionkami a autyzmem, zapytałam urzędnika z Centers for Diseases Control (CDC) o podejrzewany brak autyzmu wśród niezaszczepionych Amiszów. Powiedziała, że może być wiele innych przyczyn, poza awersją tej społeczności do szczepionek. Na przykład: „Nie używają elektryczności, prawda?” – powiedziała mi. Innymi słowy próbowała zasugerować, że brak elektryczności może mieć porównywalne znaczenie jak brak szczepionek, jeśli chodzi o czynnik, który może być odpowiedzialny za wyraźnie niższe niż średnia kraju wskaźniki zapadalności na autyzm w niezaszczepionej społeczności Amiszów.
Oczywistą różnicą jest fakt, że istnieje wiele badań naukowych, które wspierają teorię związku szczepionek z autyzmem, lecz zwykle nikt się na nie nie powołuje, nie powołuje się na nie w wystarczającym stopniu lub wręcz je pomija – z uwagi na interesy firm farmaceutycznych i działaczy szczepionkowych, którzy od dawna prowadzą kampanię PR-ową służącą temu, by w wypaczony sposób przedstawić te badania i naukowców jako „antyszczepionkowców”.
Powiedziałam urzędnikowi CDC, że wydaje się, że przyjrzenie się niezaszczepionej populacji może być dobrym pierwszym krokiem na drodze do przyszłego odrzucenia lub potwierdzenia możliwości, że istnieje związek pomiędzy szczepionkami a autyzmem. Urzędnik CDC przyznał mi, że uzyskanie tej informacji będzie warte zachodu. Zapytała, czy CDC będzie próbowało to zrobić.
Taka obserwacja niekoniecznie cokolwiek by kosztowała, ponieważ CDC prowadzi już regularny nadzór telefoniczny i mailowy (http://www.cdc.gov/nchs/nis.htm), by monitorować status immunizacyjny dzieci. Wymagałoby to tylko zadania jednego dodatkowego pytania: „Czy twoje dziecko miało zdiagnozowane zaburzenia ze spektrum autyzmu”?
Choć nie musiałoby to prowadzić do ostatecznych konkluzji, jeśli stopień zapadalności na autyzm, zespół deficytu uwagi i inne powiązane zaburzenia byłby w przybliżeniu taki sam w niezaszczepionej populacji, jak w zupełnie zaszczepionej, może to skierować uwagę i badania w na inny trop. Posłużyłoby to przecież interesom tych, którzy chcą podważyć związek szczepionek i autyzmu.
Lecz co, jeśli stopień występowania przypadków autyzmu i związanych z nim zaburzeń jest odnotowywalnie niższy lub wyższy w populacji niezaszczepionej ? Mogłoby to stanowić podwalinę dla przyszłych badań.
Urzędnik z CDC odpowiedział na moje pytanie, czy powinno się spróbować przeprowadzić taką ankietę słowami, że jest to coś, co „ktoś” powinien zrobić.
„Dlaczego nie CDC?” – zapytałam. „A jeśli nie CDC, to może CDC zachęci to rozpoczęcia takiego badania?”.
„Ktoś powinien to zrobić” – powiedziała ponownie wymijająco [najprawdopodobniej reporterce chodziło o Julie Gerberding, byłą wysoko postawioną urzędniczkę w amerykańskim CDC – dop. red.].
Dotychczas nikt tego nie zrobił. A jeśli zrobił, CDC nie opublikowała wyników.
Była dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia (National Institutes of Health, NIH) i członek Instytutu Medycyny, dr Bernardine Healy, zasugerowała, że urzędnicy federalni nie chcą przeprowadzić takiego badania. W wywiadzie, jakiego udzieliła mi kilka lat temu (http://www.cbsnews.com/news/the-open-question-on-vaccines-and-autism/) powiedziała, że wielu z jej kolegów zbyt spieszyło się do oddalania dowodów na istnienie związku szczepionek i autyzmu, ponieważ „bali się”, że może on istnieć, oraz tego, jakimi implikacjami by to groziło wskaźnikom jeśli chodzi o wyszczepialność w skali globalnej.
Nawiasem mówiąc, po tym, gdy w ramach pracy w Unites Press International Olmsted wziąlł się za zbadanie sprawy Amiszów (patrz wywiad telewizyjny z dziennikarzem umieszczony na stronie: http://www.c-span.org/video/?199178-6/federal-court-case-vaccines) i inne informacje związane z kwestią szczepionek i autyzmu, stał się – jak wielu z nas – celem aktywistów firm farmaceutycznych, którzy usiłowali wyciszyć jakąkolwiek dyskusję na ten temat.
W międzyczasie rząd w sekrecie przyznawał i wypłacał odszkodowania poszkodowanym przez szczepionki dzieciom, u których skończyło się to autyzmem, a ich sprawy były przedstawiane przed sądem federalnym do spraw szczepień.
Olmsted poszedł dalej, zakładając blog nazywany Age of Autism (http://www.ageofautism.com/), który, w przeciwieństwie do reszty mediów, pozostaje niezależny od wpływów reklam farmaceutycznych i producentów szczepionek, i poświęcony jest ujawnianiu informacji dotyczących szczepionek i autyzmu.
Przeprowadź własne śledztwo. Skonsultuj się z tymi, którym ufasz. Myśl samodzielnie. Rusz głową.
Patrz również:
https://prawdaoszczepionkach.hartigrama.pl/czego-nie-mowia-w-wiadomosciach-o-badaniach-zwiazku-szczepionek-z-autyzmem,71,201.htm
Źródło:
Where are the Autistic Amish?
http://sharylattkisson.com/where-are-the-autistic-amish/
Zobacz, jak Sharyl Attkisson obnaża metody, jakimi wpływowe grupy interesów manipulują opinią publiczną. To jej wystąpienie na Uniwersytecie Stanu Nevada: